Pamiętnik wyjątkowego Wariata
Księga gości

Kategorie:
TxT (2)
Mój szary dzień (2)
Obłęd szarego Dnia (2)


Archiwum:
2010
Luty
2009
Grudzień



Linki:
Dzień pierwszy 15 Luty 2010 2 „Spotkanie z klasą”

Dzień pierwszy 15 Luty 2010 2 „Spotkanie z klasą”

Jestem bardzo zdenerwowany, ręka mi się trzęsie jak bym miał komuś strzelić w głowę. Robie jeden dłuższy krok i chwytam klamkę prawą ręką. Nagle przyszło mi do głowy by zapukać. Podnosząc powoli lewą rękę i zapukałem. Na wpół przytomny słyszę słowa: Proszę wejść. Czuje się jak bym dostał zastrzyk śmiałości. Przyciskam pewnie klamkę, i otwieram powoli, ale pewnie drzwi. Widzę klasę na wprost mnie wisi tablica. Drzwi są ustawione centralnie naprzeciw środkowego rzędu i tablicy. Klasa jest standardowa jak w większości polskich szkół. Jasno pomarańczowe ściany, wysoko usytuowany sufi, na którym były zaczepione pospolite lampy neonowe. Podłoga miała dziwny kolor jak na dębowy parkiet, była stanowczo za ciemna. Naprzeciw mnie zielona tablica, na której widniał już temat lekcji. Okna były po lewej strony klasy w perspektywie wchodzącego przez drzwi był to rząd trzech zestawów okien składający się ze standardowego projektu trzy duże okna pionowe w formie prostokąta, a nad nimi kwadratowe odpowiedniki. Na pomarańczowych ścianach wisiały 4 gazetki typowe dla szkół gimnazjalnych. Samorząd, dzwonki, plan lekcji itp. Na jednej z nich. Na drugiej widziałem coś w stylu ferie. Na trzeciej były widoczne „Walentynki” duże serce a na nim umieszczone imiona wszystkich uczniów. Czwarta w tym momencie była pusta. Na parapetach po cztery kwiatki nie znam się na botanice wiem, że były zielone. W klasie były trzy rzędy ławek w dwóch a dokładniej w tym od strony okien i ściany było po cztery ławki jedynie w środkowym było ich pięć. Stoliki wyglądały na nowe krzesła tak samo a biurko nauczyciela wyglądało równie dobrze stało od strony ściany, czyli po prawej stronie.
Wchodząc od razu zobaczyłem nauczycielkę, która siedziała przy biurku z długopisem w ręku wyglądała jak by sprawdzała właśnie obecność. Była młoda przed trzydziestką. Brunetka ciemna karnacja wyglądała jak by dopiero, co wróciła z wakacji w Egipcie. Na ustach miała szminkę jak by brzoskwiniową pasowała do jej karnacji. Mały nosek proporcjonalny do całej twarzy. Miała bardzo ciemne niebieskie oczy nie wiedziałem takich oczu jeszcze nigdy. Ubrana była w jeansy o wąskim kroju i ciemno niebieską bluzkę podkreślającą jej kolor oczu. Na nogach miała kozaki wykraczające delikatnie za kostkę.
W końcu przestałem się przyglądać otoczeniu i ruszyłem w stronę biurka do nauczycielki, by dać jej kartkę z przydziałem do tej klasy. Ruszyłem pewnie, lecz powolnym i stonowanym krokiem. Przeszedłem między ławkami i stanąłem obok nauczycielki i podałem jej kartkę. Czułem się jak małpka w cyrku czułem na sobie wzrok tych wszystkich ludzi jak by chcieli mnie zabić. Słyszałem ciche szepty typu:, Co to za jeden? Czego on tu szuka? Fajnie wygląda! Gdy usłyszałem te słowa uśmiechnąłem się i popatrzyłem na miejsce skąd dobiegły pochwały na mój temat.
Zobaczyłem uśmiechającą się do mnie 100% blacharę w kolorowych Convers’ach. Było ich sześć, trzy ławki obok okna zabite blacharami. A w pierwszej siedziały jakieś dziewczyny na okularach. Na pewno chcą się wkręcić do ich grupki, piszą im sprawdziany itp. Grupka dziewczyn ubranych prawie tak samo nie dziwiłbym się jak, by dawały jak w tym filmie „Galerianki 2009”! Nawet się im nie przyglądałem.
Po prawej stronie następne cztery ławki, ale tym razem zabite samymi dresami. Ogolone głowy szaliki tutejszego klubu na szyjach. I oczywiście bluzy z kapturem i buty z Nike, bo z inne firmy to wstyd.
W środkowym rzędzie zauważyłem wolną ostatnią ławkę, więc byłem pewien, że zajmę to miejsce.
W czwartej siedział jakiś Sk8. Na jego ławce leżał fullcup z New Era serii Atlanta. Świetny! Z różnymi odcieniami zieleni. Sam chłopak miał białą bluzę i jasno niebieskie jeansy bardzo szerokie stylowe firma Massa robi takie. A na nogach fajne wysokie za kostkę biało czarne buciki na języku było napisane OSIRIS. Wydawał się wysoki około 179cm i był dość puszysty, lecz nawet w tej szerokiej bluzie zauważyłem szerokie barki i to, że był dobrze zbudowany. Twarz miał okrągłą duży nos szerokie usta i taką pospolita karnacje jak większość ludzi. Nisko opuszczone brwi dodawały mu zagadkowości i czegoś co sprawiało że wydawał mi się ciekawy. Choć po jego wyglądzie wskazywałoby na to, że jest czarny. Miał ciemno brązowe oczy nie piwne a brązowe jak stary bursztyn. Był blondynem a na głowie zaplecione warkoczyki w stylu Sean Paul. Wyglądał dobrze ciekawi mnie jego osobowość może bliżej się poznamy. Mam tak nadzieje.
W pierwszej ławce siedział niski chłopak. Z brązowymi włosami postawionymi na żelu. Miał ogromną ilość trądziku niezadbane paznokcie. Wyglądał mi na kujona. Ale nie wiem nie będę go osądzał.
W drugiej ławce siedział następny chłopak ten był bardzo puszysty nie wiem jakieś 173cm może 175 i około 85kg wagi. Ogolona głowa na 3mm. Miał coś w oczach jego czarne jak smoła oczy patrzyły się w jakiś punkt w klasie i z nic nie mógł spuścić z tego oka. Miał na sobie pomarańczową bluzę i szerokie jeansy, bo na rurki nie mógł sobie pozwolić.
W trzeciej ławce siedziała dziewczyna. Ładna, ale nie za bardzo w moim typie za bardzo emo! Czarne włosy farbowane bardzo napuszone, lecz nie za długie nie dochodziły nawet do ramion, kończyły się gdzieś w połowie szyi. Jasna karnacja, ale nie aż tak jak moja. Bardzo szczupła, ale nie miał ani trochę piersi, a szkoda. Nie za wysoka jakieś 160cm. Usta miała blade małe pasujące do smukłej zaokrąglonej na policzkach twarzy. Miała ładne duże oczy jeszcze podkreślone tym makijażem w całej tej ciemności ukrywały się zachwycające zielone oczy z miłym połyskiem. Czarny lakier na paznokciach oczy również pomalowane na czarno. Kolczyk w ustach i jak mniemam mnóstwo w uszach. Ubrana była w ciemno szare rurki, do których była dobrana koszula w różnych odcieniach szarości i oczywiście szare trampki jak by mogło być inaczej.
Zamyślony w końcu usłyszałem głos nauczycielki.
- Filip! Dobrze mówię? – Zapytała
- Tak! Tak! – Odpowiedziałem
- Więc jesteś nowym uczniem jak mniemam.
- Na to wygląda – odpowiedziałem z zakłopotaniem w głosie
- Ja jestem Elżbieta Duch i będę uczyć cię biologii. – Oświadczyła
- Dobrze, dobrze! Domyśliłem się. – Odpowiedziałem w lekko aroganckim stylu
- Nie ma cię jeszcze w dzienniku, więc nie mam gdzie ci wpisać obecności.
- Nie szkodzi nie mam zamiaru uciekać.
- To dobrze – odpowiedziała uśmiechając się – Masz książki i plan lekcji? – Spytała
- Książki mam, Plan też! – Odpowiedziałem wyciągając kartkę z kieszeni.
- To zajmij miejsce. – Powiedział spokojnie i wskazała mi ręką na środkowy rząd.
Ruszyłem śmiało do ostatniej ławki. Wtedy drzwi otworzyły się z hukiem i wbiegła on! Stanąłem jak słup soli patrząc jak wbiega do pomieszczenia ta dziewczyna. Nerwowo zamykała drzwi. Wypuściła plecak z ręki, ale po tym jak załatwiła zamykanie drzwi zgrabnie i szybko go podniosła. Ruszyła w stronę ławek z dziwnym wyrazem twarzy jak by złość i nie zadowolenie połączone ze złym dniem, ale i tak wyglądała dobrze. Już na wejściu krzyczała coś w stylu: Przepraszam za spóźnienie! To wszystko przez mojego brata nie chciał zostać w przedszkolu. Nie pamiętam dokładnie jak to było byłem za bardzo zapatrzony. Powoli dochodziła do mnie. Ja stałem w miejscu i nie ruszałem się nawet o minimetr. Moje oczka patrzyły tylko na jej twarz, która świeciła się dzięki promykom słońca. Wyglądała jak aniołek moje życie nagle stanęło nie wiem czy serce czasem nie przestało bić. Co dziwne zobaczyłem pierwszy raz słońce od kiedy przybyłem do tej ponurej mieściny. To chyba jakiś znak. Stojąc obok czwartej ławki, w której siedział Sk8. Nagle doszła do mnie i stanęła przed mną i oboje podnieśliśmy głowy w jednej sekundzie.
Popatrzyła w mojej oczy a ja w jej. Nie mogłem oderwać wzroku od jej pięknych, dużych czarnych oczu, które błyszczały się jak czarna perła, świeciły się jak by były brylantowe.
A ona patrzyła w moje oczy. Stała przed mną. Miała gdzieś 170cm, więc była dość wysoka, szczupła i miała bardzo podkreślone kobiece kształty, długie nogi pasujące do ogólnej sylwetki. Miała ładną szczuplutką twarz z rumieńcami na policzkach. Piękne czerwone naturalne usta zero makijażu. Mały zgrabny nosek odrobione szpiczasty, lecz bardzo dobrze komponował się z resztą twarzy. Karnacja ciemniejsza, ale jednak nie wyglądała na wiecznie opaloną. Włosy miała brązowe coś w stylu kasztanowego koloru idealnie zgranego z odcieniem skóry. Były dość długie i proste dotykały jej ramion. Grzywka była nie równa z nutką artystycznego nieładu opadała lekko na lewe oko przykrywając brew. Ubrana była w czarne rurki, a na korpusie w białą koszule z podwiniętymi rękawami i czarną kamizelkę z kapturem. Na nogach miła buty z Reebok Freestyle Białe z czarnymi wstawkami podobnymi do grafity na boku. Miała małe ręce z paznokciami pomalowanymi na biało z niebieskimi kropeczkami. Na szyi miała łańcuszek, na którym były zawieszone dwa skrzydełka.
Popatrzyłem znowu w jej oczy i próbowałem się odsunąć zrobiłem krok w prawo ona zrobiła w tą samą stronę. Znowu staliśmy naprzeciw siebie. To samo w drugą stronę. I dalej powtórka z rozrywki. Zatrzymałem się pokazałem jej ręką my przeszła. Uśmiechnęła się i ruszyła wymijając mnie. Ja ruszyłem ku ostatniej ławce oglądając się na nią. Naprawdę ma piękne kobiece kształty. Ona w pewnej chwili też się obróciła. Znowu uśmiech zagościł na jej twarzy usiadła w trzecim stoliku obok emo’watej dziewczyny.
Chyba się jej spodobałem z wzajemnością. Nie mówię tutaj o miłości od pierwszego wejrzenia, lecz o zauroczeniu. Choć nie dziwę się jej jestem w końcu dość przystojny.
Jestem wysoki 185cm, przy czym jestem dobrze zbudowany i nawet umięśniony. Daje mi to dobre warunki fizyczne jak na swój wiek. Mam długie nogi, co sprawia, że wydaje się większy. Duże dłonie. Wyglądam na starszego. Mam bardzo jasną karnacje wyglądam jak by ktoś mnie mąka posypał. Jestem brunetem mam długie gęste włosy przykrywające uszy. Grzywkę, która przykrywająca moje prawe oko lewe jest całkowicie odkryte. Moje oczy są bardzo dziwne można rzecz wyjątkowe. Jak by niebieskie jak by zielone, nie wiem, jakie bardziej wyglądały jak kryształy mieniące się różnymi kolorami zależne od kąta padającego światła raz bardziej zielone raz bardziej niebieskie! Mam dość duży nos i usta o bladej barwie, ale pasują do okrągłej, lecz chudej twarzy. Mam dość smutny wyraz twarzy rzadko się uśmiecham, a nawet, jeśli to mój śmiech jest nie naturalny. Byłe ubrany w czarny T-shirt na długi rękaw a na to szara koszula w pionowe niebieskie paski, ciemne rurki nie za bardzo obcisłe. Na nogach miałem buty Supra wysokie za kostkę, były czarno czerwono zielone niebieskie. W domu mam jeszcze dwie pary inne warianty kolorystyczne.
W końcu ruszyłem ostateczne do ostatniej ławki. Usiadłem i nagle widzę jak odwraca się do mnie ze stolika, który stał z przodu ten Sk8. Popatrzył się na mnie i powiedział.
- Elo jestem Hugo Kowalewski! – Podając mi rękę – Dla znajomych „Kołłątaj” – dodał
- Siema a ja jestem Filip Gowanii! – Odpowiedziałem – W starej budzie mówili do mnie „White”
- Dziwne nazwisko. Jesteś Polakiem? - Zapytał
- Jestem! Mój dziadek jest Włochem. Ojciec i matka są już Polakami, ale nazwisko się zostało.
- Aha. – Odparł kiwając głową. – Słuchaj, choć siadać do mnie, bo na drugiej lekcji zjawi się „Detox”
- Kto? - Zapytałem
- Taki klasowy ćpun. Ma prawie 18 lat kończy gdzie na wakacjach. Spoko gość, ale trochę nerwowy i czasem bez bazy rozumiesz.
- Nom! Proste - odparłem.
- To, choć siadaj. – Zaprosił mnie pokazując na miejsce w jego ławce.
Przesiadłem się do czwartego stolika i zająłem krzesełko po prawej stronie. Rozpakowałem się usiadłem wygodnie i słuchałem. Nagle nauczycielka powiedziała, że trzeba sprawdzić obecność, bo coś nie widzi, „Detoxa”! To zaczynamy. Nie słuchałem jak sprawdzała obecność nie interesowało mnie to. Tylko, gdy usłyszałem słowa: „I nowy uczeń Filip Gowanii” odpowiedziałem, że jestem. Byłem wpatrzony w dziewczynę siedzącą po mojej przekątnej. W końcu zapytałem Kołłątaja.
- Kto siedzi przed nami?
- Chodzi ci o „Wdowę” i „Nell”? – Zapytał
- O tą dziewczynę, z którą spotkałem się na początku bardziej. – Odparłem
- To Natalia Gospel mówią na nią „Nell”, a ta druga to jej przyjaciółka Ewelina Wawrzkiewicz a na nią mówią „Wdowa”
- Dlaczego Wdowa? – Zapytałem
- Z powodu ubioru. Ubiera się jak emo to zaczęli na nią tak mówić, bo cały czas na czarno.
- A to taka bajka. – Odparłem
- Podoba ci się Nell prawda?! – Zapytał z uśmiechem na ustach
- Nom! Załóżmy. – Powiedziałem
- Masz szanse na feriach zerwała z chłopakiem poczekaj chwile to może ci się uda. Widziałem jak na ciebie patrzy. Uśmiechała się do ciebie na feriach nie słyszałem żeby się do kogoś nawet mile odezwała.
- O to dobrze. – Odparłem z rozpromienioną twarzą i uśmiecham się jak by ktoś mi powiedział, że wygrałem w lotka.
Nagle głos nauczycielki.
- Chłopaki miło się wam rozmawia? – Zapytała – Filip dobrze mówię? Szybki jesteś! Przebywasz tu 30 minut i już masz kumpla. Siadać cicho i słuchać lekcji.
- Dobrze! – Odpowiedziałem zmieszanym głosem.
Gdy tylko się odwróciła wstałem pokazałem jej środkowy palec. Cała klas zaczęła się śmiać od dresów po blachary. Nell i Wdowa odwróciły się, po czym też zaczęły się śmiać. Usiadłem. Nauczycielka spytała, o co chodzi, ale nikt nie udzielił odpowiedzi. Lekcja minęła ma na rozmyślaniu jak by tu zagadać do Natalii. Po czym zadzwonił dzwonek i Hugo powiedział do mnie:
- Idę na szluga. Palisz? – Zapytał
- Nie! – Odpowiedziałem
- Ale i tak choć nie będziesz tu siedział. – Powiedział
- Dobra. – I ruszyłem z nim na przerwę.


2010-02-13 20:29:10
Ilość komentarzy: 8 Dodaj komentarz

Dzień pierwszy 15 Luty 2010 1 „Nowy”

Wstęp
Nazywam się Filip Gowanii (Dżowani) i opowiem wam moją historie….
W pierwszy dzień w nowy mieście rodzice kazali mi iść już do nowej szkoły. Nie pozwolili mi się nawet rozpakować. Nie miałem wyboru musiałem! Trafiłem o tej ponurej mieściny nazywa się Tęczyna. Nie wiem, dlaczego bo, od kiedy tu przyjechałem, ani razu nie ujrzałem promieni słońca. To chyba zły znak. Ale jeszcze nie wiem. Są tu dwie szkoły jak na złość w tej lepszej nie było miejsca w żadnej klasie. Co zrobić chodzić do budy trzeba. Wstał nowy dzień, ale szczęście. Jednak się obudziłem. Jest jeden plus w nowy dom jest duży mam fajny pokój. Balkon duże okna kolor ścian też mi się podoba. Żółty lubię ten kolor, więc jest dobrze na podłodze parkiet ciekawy wzór wygląda jak szachownica tylko przedzielona jeszcze pionowymi pasami wygląda to obiecująco. Mam nadzieje, że rodzice rozpakują moje rzeczy, gdy będę w szkole. Bo jak z niej wrócę nie będę miał na nic ochoty.

Dzień pierwszy 15 Luty 2010 1 „Nowy”

Dobra trzeba wstawać, ale to tylko jeden z moich problemów. Wyszedłem z ciepłego łóżka i biegiem do łazienki. Już po wszystkim. Trzeba się ubrać na szczęście przygotowałem sobie wczoraj ubrania. Biegiem na parter do kuchni. Lecz dostałem jakże miłą wiadomość od rodziców, że nic nie zjem, bo i tak jesteśmy spóźnieni. Zabrałem pierwsze śniadanie i ubieram się w przed pokoju. Wychodząc z domu ujrzałem mnóstwo śniegu mienił się spadając z nieba i osiadając spokojnie na zaspach, których było mnóstwo na naszym podwórku.
Czas wsiadać do samochodu, którego ojciec tak kochał czasem mam wrażenie, że bardziej niż mnie i matkę razem wziętych. Jest to sprowadzony ze stanów czarny Ford mustang z 85r. od pinglowany zawsze czyściutki a felgi i koła były nie skazitelne. Wsiadam do środka. Jak zawsze piękny zapach a zabytkowa deska rozdzielcza lśni, a skórzana tapicerka dobrana pod kolor samochodu jest jak zawsze czysta i mięciutka. To jedziemy na szczęście osiedla, na którym mieszkam jest dość ekskluzywne, więc nie było problemów z odśnieżaniem. Do szkoły mam nie daleko, ale z racji, że to mój pierwszy dzień a w dodatku w środku roku zaraz po feriach to rodzice są pewni, że muszą mnie odwieść. Podróż nie trwała długo nie całe 10 minut.
W końcu dojechałem ojciec zaparkował nie całe 10m od szkoły. Jej budynek nie był cudem architektury. Wysoki strzelisty dwu piętrowy budynek z wystającą niepasującą do niczego nową salą gimnastyczną. Dach był z czerwonej dachówki widać, że szkoła nie jest nowa na pewno wybudowana po II wojnie. Elewacja była szara po kontach zzieleniała od wody ściekającej z rynien i resztek liści znajdujących się w nich. Okna były nowe plastikowe wymienione rok może dwa lata temu. Widać, że szkoła ma podpiwniczenie, bo wchodzi się do niej o małych liczących 7 stopni schodkach. Drzwi nie są za piękne wymieniono okna nie było kasy na drzwi. Stare drewniane popisane markerami JP, HWDP, co innego może napisać młodzież niezdająca sobie nawet sprawy, że HWDP, powinno się pisać w ten sposób CHWDP. Ja ich nie będę osądzał. Z boku szkoły od frontu po prawej stronie widać sale gimnastyczną. Ładna wysoka, ale niepasująca zupełnie do tego obleśnego budynku. Jest kolorowa żółto pomarańczowa lubię te kolory, więc miło mi na nią patrzeć. Duże okna wpuszczające mnóstwo światła na pewno dobrze się tam gra w siatkę już nie mogę się doczekać. Jedyne, co dobrego może mnie tu spotkać to chyba WF. Nie widzę podwórka szkolnego jest chyba schowane za gmachem szkoły zobaczę je później.
Czas wejść do szkoły. Wejście jest usytuowane w samym środku budynku. Wchodząc moim oczom ukazał się wielki hol, w którym tłoczyły się tam dziesiątki osób przewijające się od szatni do klas, które znajdowały się po lewej i prawej stronie gmachu. Szkoła jak wszystkie inne na podłodze stare płytki, drzwi po malowane już dziesiątki razu, bo nie ma pieniędzy na nowe. Na suficie lampy tak zwane neonówki. Zapatrzony w to wszystko nagle słyszę głos matki.
– Idź do szatni się przebrać, a ja pójdę porozmawiać z dyrektorem i twoją wychowawczynią. – OK.! Dobra. – Odpowiedziałem. Ruszyłem śmiało ku szatni, lecz byłem odrobione zaniepokojony, bo nie wiedziałem, do której się udać. Otworzyłem drzwi i wchodzę, ale na szczęście były podpisane. Normalnie moją pierwszą myślą było by: Podpisane szatnie czy w tej szkole są sami idioci…, ale jednak tym razem cieszyłem się z tego powodu. Wchodzę szatni nr.3 klasy trzecie. Położyłem plecak na ławkę i ściągam kurtkę. Szybko poszło wybrałem pusty wieszak obok wejścia by nikomu nie wchodzi w drogę. Zabrałem plecak, ale nagle słyszę głos otwierających się drzwi. Wbiega 3 facetów mój rocznik albo rok młodsi. Wbiegają do szatni i nagle widząc moją postać gwałtownie zatrzymują się!
- Kto tu jest? – Zapytał jeden z nich.
- Jestem nowy właśnie się przebierałem i miałem wychodzić. – Odparłem śmiało, lecz miałem nutkę strachu w głosie.
- Jesteś konfidentem? Kurwa! – Powiedział jeden z nich zbliżając się do mnie.
- Nigdy człowieku, za kogo ty mnie masz – Odparłem zbliżając się do niego.
Nie widziałem jego twarzy, ponieważ w pomieszczeniu panował pół mrok, bo gdy wbiegali zgasło światło. Jeden z nich musiał je wyłączyć.
- To spierdalaj - krzyknął
- OK! Spoko! – Odparłem. I wolnym krokiem udałem się ku wyjściu mierząc wzrokiem tego gościa. Wychodząc z szatni ujrzałem matkę stała już obok wyjścia ze szkoły w samym rogu holu. Idąc w jej stronę zauważyłem, że jacyś 4 goście patrzą się na nią jak by chcieli ją przelecieć. Jak bym mógł to leżeli by już na podłodze wołając swoje mamy o pomoc. W sumie moja mama Ewa wygląda obiecująco jak na swój wiek. Jest dość wysoka blondynka smukła twarz mały nosek i ładne czerwone usta pamiętam jak byłem mały to uwielbiałem jak całowała mnie na dobranoc. Ubrana była w czarny kostium wysokie kozaki pod kolor ubrani. Wyglądała dobrze! I w dodatku jest chuda i ma zgrabne nogi nie dziwie się im, ale to moja mama. Gdy już do niej doszedłem popatrzyłem się w jej niebieskie oczy i mrugnąłem okiem jednocześnie wskazując dyskretnie palcem ta tą czwórkę chłopaków. Odwróciła głowę spojrzała na nich, po czym roześmiała się. Wręczyła mi kartkę i powiedziała: Tu masz numer klasy nazwisko nauczyciela, z którym masz pierwszą lekcje i numer oddziału. Zabrałem papierek włożyłem do kieszeni i kiwnąłem głową.
- Papa synku - powiedziała
- Przestań mamo! Nie ma 3 lat. Zobaczymy się w domu- odrzekłem i odeszłam do klasy. Wyjąłem z kieszeni kartkę i zobaczyłem numerki:
SALA: 15
KLASA: 3c
WYCHOWAWCA: Andrzej Baszt
PIERWSZA LEKCJA: Elżbieta Duch „Biologia”
To idę jest tu sala 10 to już nie daleko. Mam 15! I teraz czy wejść czy stać tu i czekać już jest po dzwonku. Naprawdę nie wiem! Boje się jak nigdy w życiu. Dobra wchodzę!

Dzień pierwszy 15 Luty 2010 2 „Spotkanie z klasą”

2010-02-10 19:47:12
Ilość komentarzy: 0 Dodaj komentarz

Jak to pamiętam?

1.
Jak to pamiętam? Było wspaniale!
Spełniło się jedno z mych skromnych marzeń!
Wszystko się zaczęło, już dawno w lecie . niewinnie powoli, bardzo dobrze wiecie!
Nie spodziewałem się, niczego poważnego!
Myślałem może kłamie? Ciekawe dlaczego!
Lecz było inaczej bardzo się cieszyłem, tylko dlaczego trwało tak krótką chwile?

Ref.
Teraz żyje tylko wspomnieniami choć nigdy naprawdę nie byliśmy sami!
Pamiętam te nie liczne chwile kiedy w oczy chciałem lecz nie nie mogłem powiedzieć ci tyle.
Nie mogę zapomnieć tego wszystkiego. choć na prawdę nie wiem! dlaczego?

2.
Pamiętam ten wieczór gdy z tobą wracałem miałem mętlik w głowie!
Naprawdę się bałem!
Pytać?
czy nie pytać?
Proste pytanie, ale jak odmówi co się ze mną stanie.
Zebrałem się jednak na odwagę.
Zapytałem tak: Jeśli naprawdę się tak kochamy?
STOP SPACJA PAUZA WRÓĆ!
Nagle zacząłem jaj usta przy moich czuć!
Nagle czuje moje serce się pali, miłość z niego tryska ale mocno wali.
I tyle jest tego pięknego! Nie wiem! Dlaczego?

Ref.

3.
Teraz czyje coś okropnego!
Wiem że nie mam już serca całego.
Nagle zaczynam przemierzać życie w męce, przez próg mojego królestwa idę z rozkrwawionym sercem.
Okropny ból nie znoszę jego!
Tylko nie wiem! Dlaczego?

Ref.

THE END

2009-12-09 16:03:13
Ilość komentarzy: 1 Dodaj komentarz

Jest gdzieś...xD

Niemiec... siedzę sobie cicho... jak by nigdy nic... pisze... a nagle zaczynam sobie śpiewać w ten sposób: Jest gdzieś ale nie wiadomo gdzie miejsce gdzie baśń ta dzieje się... i pół klasy w śmiech...xD zaraz za mną siedzi Bliźniak... i zaczyna śpiewać ze mną Jeleń coś o smerfach i twardo śpiewamy... Nagle stop jaka była piosenka w Gumisiach? Kurwa nikt nie wie... I co nie będę płakał zaczynam Nawijać o soku z Gumi Jagód... Zaraz coś Bartek powiedział i dalej wszystko śmieje...xD
Robimy zadanko piszemy zaproszenie... Pisze tam że zapraszam kogoś tam na urodziny... A Bartek mówi ze zaprosi siostrę patrząc sie na Artka... mówi:
Ja zaproszę siostrę jest siostra jest impreza...xD
THE END

2009-12-08 15:25:37
Ilość komentarzy: 0 Dodaj komentarz

Dlaczego??

Dostaje wczoraj wiadomość!! Coś w stylu: naprawdę to nie było kłamstwo... związane z moim żałosnym txt... a ja udając miłego ukrywając swoje kłamstwo zacząłem pisać i trzymać rozmowę... nie wynikło z niej nic dostałem propozycje przyjaźni... ciekawe jak jej będę patrzył w oczy?? dlatego odmówiłem...
Pod koniec mój chory umysł wpadł na pomysł... Wkręcę ją w normalny dla mnie chamski sposób! I wymyśliłem że zmieniam szkołę że bede chodził do 2... Nie okazała zmartwienia w wiadomości ale raczej sie nie cieszyła...
Zadała pytanie: Żartujesz? a ja wtedy pierwszy raz umyślnie ją okłamałem... :( Nie jestem z tego dumny... Ale nie potrafiłem się powstrzymać... A ostatni SMS wyglądał tak:
Aha...........
ciekawe co sie kryło za kropeczkami?
po tym co zrobiłem sie nie dowiem i jeszcze pisze o tym!
THE END txt

2009-12-08 14:54:55
Ilość komentarzy: 1 Dodaj komentarz


Copyright 2006 maxblog.pl
Grafika:GuGim
x
 Załóż swój blog! Lista przyjaciół